Jest to dla mnie absolutnym fenomenem. Jednego dnia mogę nie medytować, spędzić czas na obżarstwie, pijaństwie, awanturach i wyuzdanym seksie. Teoretycznie powinienem być ukarany i następne dni jakoś cierpieć – jednak tak nie jest. Chciało by się powiedzieć, że zgrzeszyliśmy i zasługujemy na karę. Fakt – zgrzeszyliśmy – jednak musimy rozumieć słowo grzech. Oczywiście pewna firma o wielowiekowej tradycji zmieniła znaczenie tego słowa aby osiągnąć własne korzyści. Jednak samo słowo grzech ( etymologicznie i historycznie ) oznacza ,,chybić celu” ! Właśnie – chybiliśmy celu i tyle! Nic się nie stało, słońce rano wstanie, ptaki będą śpiewać.
Idę spać i rano mogę zacząć wszystko od nowa! Świat się na mnie nie gniewa, raczej sam (zupełnie niepotrzebnie) mam wyrzuty sumienia :-).
Nie zależnie co zrobiliśmy ( czego nie zrobiliśmy ) wczoraj, dziś mamy nową szansę. Szansę na orzeźwiającą poranną medytacje, szansę na samoobserwację za dnia, szansę na radość i miłość. Dziś możemy się rozwinąć i udoskonalić – nawet jeśli wczoraj byliśmy maksymalnie ułomną istotą!
Upadki i porażki są częścią procesu osiągania każdego trudnego celu. Dążąc do oświecenia, wiele razy upadniemy, wiele razy popełnimy błędy – nie trzeba się jednak tym w ogóle przejmować i robić swoje.
#1 by Maciej on 20/08/2010 - 14:34
Świetnie napisane :) Każdy dzień daje nam szanse, szansę na zrealizowanie naszych celów, które wcześniej sprawiły zbyt wiele problemu. Tak jak napisałeś, nic sie nie stało :) Najważniejsze, mieć te założenia, cele i po prostu osiągać je w miarę samorozwoju :) Pozdrawiam Autora i wszystkich walczących o prawdziwe życie … :)