Regularna praktyka medytacji wpływa na różne aspekty życia codziennego. Jak różne (codzienne) czynności wpływają na praktykę medytacji?
Używki są dla ludzi!?
Ogólnie wydaję się, że spożywanie używek które nie niszczą człowieka nie przekłada się na praktykę medytacji. Co to oznacza w praktyce?
Alkohol
Picie alkoholu nie przeszkadza dopóki… jesteśmy trzeźwi! Po dużym spożyci alkoholu ( kac ) medytacja jest utrudniona lub nawet niemożliwa przez nawet 36-48h. Duża ilość alkoholu skutecznie zatruwa organizm. Dużo energii i czasu należy poświęcić do doprowadzenia ciała i umysłu do punktu wyjścia ( tzn. Siedzę sobie spokojnie i oddycham rytmicznie ).
Zielone skarpety :-)
Według mnie marihuana jest mniej trująca niż alkohol – praktycznie nie ma kaca – o czymś to świadczy… Z pewnych przyczyn jest nielegalna – kto ma oczy do widzenia i uszy do słuchania – wie dlaczego.
Co prawda człowiek świeżo ubrany w zielone skarpety ( upalony ;-) ) nie jest skłonny do medytacji, usypia troszkę, trudno się skoncentrować – ale może warto czasem poeksperymentować.
Egzotyczne eksperymenty – Pejotl i inne
W różnych kulturach ludzie od setek lat używali różnych wspomagaczy w celu min ,,poszerzenia” świadomości. Wielu mistrzów odradza eksperymentowanie z tego typu sprawami – może słusznie, może nie. Wszystko zależy od siły psychicznej człowieka – im słabszy tym powinien dalej trzymać się od kaktusów, grzybów i innych dziwnych roślin :-). Nie da się ukryć, że przy pomocy roślin można, stosunkowo łatwo, zobaczyć świat z innej perspektywy, spojrzeć głębiej…
Dla początkujących potrzebny jest doświadczony przewodnik – nie łatwo jest go znaleźć….
Reszta używek
Wszystko co naturalne i umiarze jest ok (np. Kawa ), wszystkie chemiczne wynalazki ( np LSD ) w połączeniu z medytacją i innymi praktykami ,,ezo” często prowadzą do chorób psychicznych, depresji - chyba nie warto próbować.
#1 by ja on 21/07/2009 - 20:31
Wiele używek (zwłaszcza narkotyki haluconygenne) zakłócają naturalny obieg w organizmie takich związków jak np serotonina. Medytacja także zmienia ich obieg, ale w bardziej naturalny sposób. Medytacja na “haju” jest więc wg mnie trochę oszukana. Mnóstwo razy próbowałem narkotyków ze wszystkich możliwych grup i mogę śmiało powiedzieć, że tripy po halucynogenne dragach to tylko niewielki procent tego co potrafi nasz umysł. Poza tym kilka razy odczuwałem mocną depresję ok. godzinę po zażyciu metkatynonu. Na co dzień jestem bardzo szczęśliwy i daleko mi do depresji. Tak więc jeżeli ktoś ma ochotę może próbować, ale z moich doświadczeń narkotyki mogą służyć tylko do zabawy. Na prawdziwe oświecenie trzeba zapracować. Co do fazy po używkach (zwłaszcza halucynogennych) jest dla mnie niewątpliwie przyjemna i ciekawa, ale w porównaniu z tym co potrafią mistrzowie jogi, itd. itp. jest to piaskownica. Człowiek po narkotykach jest na wiele sposobów ograniczony.
#2 by ehh. on 01/12/2009 - 21:04
Co ma metkatynon do halucynogenów? Człowieku, pomyśl zanim coś napiszesz. Toż to bardziej euforyczna krewna amfetaminy.. co do LSD- głupie uprzedzenie. Nie jest szkodliwsze aniżeli psychedeliki typu meskalina (pejotl właśnie), czy psylocyna (grzyby). W ogóle bawi mnie przeświadczenie: natura- dobro, chemia- zło. Kto się uczył pod tym kątem wie, o co mi chodzi. A skoro tak ta naturę lubicie, to szamcie atropine ;] Na zdrowie.
A do tematu: do medytacji- zawsze na trzeźwo, natomiast do “fazowania”-medytacja jak najbardziej. Mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi.
#3 by seba on 04/01/2010 - 20:42
Od czasu do czasu dobrze jest zajarać i pomedytować. Wiele fajnych i ambitnych pomysłów w głowie się pojawia. Na haju czasam się mysli ze niewpadło by sie na to gdyby nie faza. Ale nie wiem czy to prawda
#4 by NawiedzonaJulia on 23/04/2011 - 12:01
Nie wiem co Wy tutaj Drodzy Ludzie pragniecie nazywac medytacja… ale z pewnoscia uzywacie niewlasciwego okreslenia. Mozecie zaszkodzic w ten sposob innym szukającym drogi prowadzacej do uwolnienia od cierpienia.
nasz umysl jest wystarczajaco wzbogacony o rozne abstrakcje… w naszym mozgu pojawia sie naturalnie masa wszelakich sub.chemicznych… Wszystko co jesy nam potrzebne by doznac prawdy – mamy w sobie.Malo tego, mamy nawet za duzo;… wyobrazen, zbednych mysli, chorych ambicji, blokad w percepcji… swiat jest naszpikowany smieciami… prawda przychodzi gdy odrzucimy zbedny balast zamiast dokladac sobie większych złudzeń. “locik” halucynogenny na haju moze najwyżej pomóc nieswiadomym zrozumiec, ze to co widzimy jest tylko projekcją w naszym umyśle, ale to uwazam za niewlasciwy i bardzo niebespieczny sposób. Zycze kazdemy z Was czystego umyslu, wolnego od iluzji i wolnego od ego. No i warto zdjąć “skarpety by poczuć jak pięknie jest stapać boso” :)