,,Medytacja” jest pojęciem bardzo szerokim, samo słowo jest używane w różnych kontekstach i znaczeniach.
Np. gdy ktoś idzie do toalety i mówi ,,idę pomedytować” nie ma raczej na myśli jakiś praktyk duchowych :-)
Medytacja Zamykająca – standard
To co większość ludzi uważa za medytacje ( np. siedzenie i wpatrywanie się w świece ) jest, mówiąc bardziej szczegółowo medytacją zamykającą.
Dlaczego zamykającą?
Klasyczna, bardzo prosta technika medytacji: siadamy z wyprostowanym kręgosłupem, przymykamy oczy, ,,obserwujemy” oddechy i skupiamy wzrok na płonącej świecy.
Skupiając się na powyższych czynnościach siłą rzeczy zamykamy się na bodźce płynące ze świata zewnętrznego.
Dźwięk
Przy odpowiedniej koncentracji na przedmiocie medytacji(np na powtarzaniu mantry), przestają do nas dochodzić odgłosy, nawet jak coś słyszymy – dzieję się to w tle, nie zakłóca naszego spokoju. Oczywiście, nagłe, bardzo głośne dźwięki potrafią brutalnie przerwać nasz błogostan – choć to może tylko kwestia praktyki.
Wzrok
W części praktyk duchowych jest stosowana technika wpatrywania się w punkt ( skupianie wzroku ). Często koncentrujemy się na świecy, ognisku, zachodzącym słońcu – choć nie zawsze – można równie dobrze ,,wpatrywać” się w gniazdko elektryczne w hotelu :-).
Kolejny raz ,,zamykamy” się na bodźce zewnętrze – nie widzimy(precyzyjniej – nie przywiązujemy uwagi) do rzeczy które widzą nasze oczy a nie są punktem ,,skupienia”
Niedoceniana Medytacja Otwierająca
Ze względu na codzienne czynności większość z nas nie może medytować w dowolnych porach dnia. Powodów jest wiele: praca, szkoła, obowiązki rodzinne, rutynowe-codzienne czynności typu mycie zębów :-). Summa summarum na praktyki duchowe zostaje nam np. pół godziny rano i pół godziny wieczorem -ok!
Co jednak z pozostałym czasem?
Czy jest wyjęty z duchowego życiorysu?
Czy nic się nie dzieje?
Czy niczego się nie możemy nauczyć?
Czy możemy poświęcić tylko 1/24 naszego życia na rozwój duchowy?
Pozostały czas również możemy wykorzystać na poznawanie swojej boskiej natury.
Jak to zrobić? Skoro w ciągu dnia mam tyle obowiązków, telefonów, maili, spraw, problemów.
Jest to możliwe i bardzo, bardzo proste – może nie łatwe ale proste.
Obserwacja
Technika jest prosta – skupmy się na każdej wykonywanej czynności. Jeśli pijemy herbatę – zwróćmy uwagę na smak, zapach, temperaturę. Jeśli idziemy bądźmy świadomi każdego kroku, obserwujmy otaczający świat, słuchajmy dochodzących do nas dźwięków.
Jeśli wykonujemy jakąś czynność rutynową, np. poranne golenie ( dotyczy raczej panów :-) ) skupmy się na tej czynności, nie myślmy co będziemy jeść na śniadanie, albo co gorsza jakie problemy będą na nas czekać w pracy.
Problemy na nas poczekają niezależnie czy o nich myślimy czy nie :). Przypomina mi się pewna anegdota.
Pewnego razu w zatłoczonym przedziale w pociągu stało obok siebie dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał na plecach duży i ciężki plecak, drugi miał torbę leżącą obok nich. Człowiek mający torbę, widząc jak męczy się jego towarzysz podróży dźwigając ciężki plecak rzekł do niego:
-zdejmij plecak – pociąg wiezie was obu.
Podobnie jest z naszymi troskami i problemami, niezależnie czy są dla nas ciężarem czy nie, życie toczy się dalej.
Wracając do technik – warto czasem wykonać jakąś rutynową czynność inaczej. Np. golić się drugą ręką, wtedy nie jest już rutynową czynnością a nowym, świadomym działaniem.
Życie składa się z takich drobnych czynności, od nas zależy czy ,,przy nich będziemy”, czy będziemy świadomi teraźniejszości. Czy może będziemy się martwić przeszłością ( która nie istnieje ) lub może obawiać się przyszłości ( która w chwili obecnej również nie istnieje ).
Uczucia, myśli, emocje – oddzielone ode mnie.
Cechy wspólne obu typów medytacji.
Podczas klasycznej medytacji ( zamykającej ) początkujący adepci mają problem z osiągnięciem ciszy… Co chwila do głowy przychodzą myśli – co trzeba robić jak już spokój jest zmącony. Po pierwsze trzeba wzmocnić koncentrację na przedmiocie medytacji, po drugie warto przyjrzeć się myślom ( to samo dotyczy uczuć, emocji ).
Przyjrzeć się własnym myślom – co za bzdura! To niemożliwe! O co chodzi?!
Trzeba ,,stanąć z boku”. Jadąc samochodem widzimy świat ( i samochód ) z perspektywy wnętrza samochodu. Nie mamy wiedzy jak wygląda samochód w całości. Wiemy jak wygląda z miejsca w którym siedzimy. Jeśli wysiądziemy – zobaczymy więcej. Jeśli stojąc z boku będziemy obserwować samochód w ruchu – zrozumiemy więcej na temat natury samochodu…
Tak samo jest z myślami, uczuciami – po nabraniu dystansu – możemy się ,,przyglądać” własnym myślom, odruchom, uczuciom. Stajemy się wówczas świadomi własnego życia i możemy mu nadać dowolny kierunek – nic nas już nie ogranicza.
Wniosek – jeśli śpimy 8 godzin na dobę to na medytacje pozostaje nam aż 16 godzin! :)
#1 by izabela on 11/11/2009 - 12:30
cześć, chciałambym się dowiedzieć w jakich schorzeniach pomaga medytacja.