Prawdziwe znaczenie słowa ,,moje”


Miałem ostatnio kilka ciekawych sytuacji, gdzie różne rozumienie słowa ,,moje” rodziło pewne, rodzinne konflikty. Sprawa jest tym ciekawsza, że nie jest taka oczywista…

Mój, moje, tylko moje!

Mój kraj, mój samochód, moja dziewczyna, moje dzieci… To wszystko należy do mnie! Poważnie? Naprawdę? Moje na zawsze? Czy w ogóle, jest coś na tym świecie co mogę MIEĆ? Co to może być?

,,Moje” – jako własność

Mój samochód jest moją własnością i nikt nie ma do niego prawa. Niby prawda – ale co powiedzieć o fakcie, że któregoś dnia, ta święta prawda okaże się nic nie warta? Ktoś inny będzie nowym właścicielem ,,mojego” auta i co lepsze ( gorsze? ) nigdy nie zostanie za to ,,ukarany”. Co możemy powiedzieć o lwicy która upolowała antylopę – czy zdobycz jest jej? Tak – chyba, że przyjdą hieny lub lew… A to są w sumie prawa natury – nie można się z nimi kłócić – okazuje się, że ten co ,,kradnie” nie jest zły, a żadne posiadanie nie trwa wiecznie. Co jest najbardziej moje na świecie? Ciało? Myśli? Przekonania? wszystko to może być nam odebrane wbrew naszej woli – i co na to zrobimy? Co możemy?

,,Moje”  – jako dzierżawa

Lubię patrzeć na ,,swoje” ciało jak na kawałek mięsa i kości który tylko przejściowo zamieszkuje, dzierżawię. Muszę o nie dbać, tak jak o inne pożyczone rzeczy. Ale ciało nie jest ,,moje” – ja DOSTAŁEM je tylko na chwile – po tej chwili ,,ziemia upomni się o moje członki” – i to jest… DOBRE. Przecież, wszystko na tej ziemi DOSTAJEMY!

- twój samochód?
- tak!
- a czy sam go zrobiłeś?
- no nie, kupiłem go oczywiście
- a za co?
- za takie papierki?
- a sam je zrobiłeś
- no nie….dostałem
……………….
- a skąd masz powietrze do oddychania i wodę do picia?
- DOSTAŁEM!

Jestem niby dorosły, pracuję itd, ale widzę, że rzeczy typu dom, auto dostaję tak jak dziecko zabawki. Oczywiście mógłbym marudzić, że na to pracuje i wypruwam sobie żyły – tylko pytanie kogo są te żyły? Od KOGO są to żyły! Oczywiście je dostałem, podobnie jak WSZYSTKO inne – więc co jest MOJE????

Ogólnie wydaję się mi się rozsądne  takie rozumienie słowa ,,moje” – to:
- coś do dostałem w prezencie
- coś za co jestem odpowiedzialny, coś czym się muszę opiekować  i o co muszę dbać tak długo jak to ,,mam”
- coś co przejmie w dzierżawę ,,ktoś” inny jak przyjdzie na to czas

Nie tylko rzeczy

A ,,moje” dziecko? No jest moje jak nie wiem co – oddał bym za nie życie – tak mocno jest ,,moje”. Hmmm…. muszę powiedzieć Wam szczerze – nie jest MOJE, przeze mnie tylko przeszło tak jak gość przechodzi przez drzwi wchodząc do domu. Jaki miałem wpływ na ,,stworzenie” dziecka? Mały! Co nie zmiana faktu, że dbam o ,,moje” dziecko, staram się być za nie odpowiedzialny i wiem, że pewnego dnia ,,ktoś” je przejmie w opiekę…. i tak jest  dobrze!

ps.

1) nie pochwalam kradzieży czy innych ,,zbrodni” – wiem jednak, że my, ludzie niby prawi, uprawiający medytacje czy chodzący do kościoła jesteśmy przyczyną tych czynów, a sprawcy są naszymi ofiarami ( tą myśl rozwinę kiedyś … )

2) optymistycznie zakładam, że jestem BIOLOGICZNYM ojcem moich dzieci, gdzieś jednak słyszałem, że co 5 dziecko ma innego ojca niż wynika to z dokumentów. Więc tak naprawdę, nawet tego nie jestem pewien :-)

[question_form width=\'300\' bordercolor=\'#ccc\' style=\'x\']question form title[/question_form]

  1. Brak komentarzy
(nie będzie publikowany)