Czy do nauki medytacji potrzebny jest nauczyciel?


Na to pytanie są dwie odpowiedzi i każda z nich ma swoich zwolenników i przeciwników. W niektórych praktykach medytacyjnych ( np. Tai Chi ) pomoc nauczyciela ( Mistrza ) wydaję się być konieczna – może za wyjątkiem pierwszej osoby która zaczęła praktykować Tai Chi. Wg. legendy, pewien mnich ujrzał we śnie formę ruchową i po przebudzeniu zaczął ją powtarzać. Ćwiczył tak długo aż zapamiętał całą formę. Potem zaczął nauczać, ale sam mistrza nie miał…

Trudno jednak sobie wyobrazić naukę jogi czy tai chi z książek czy filmów. Osobisty kontakt z Mistrzem, daje nam więcej niż tylko możliwość zobaczenia poprawnie wykonanej formy czy assan. Spotykamy człowieka który wygląda i zachowuje się normalnie, przeciętnie, widać jednak różnicę. W odróżnieniu od większości ludzi nie koncentruję się na sprawach typu pieniądze, kariera itp. Zajmuję się rozwojem duchowym, poznaniem samego siebie, to jest jego cel. Spotkanie Mistrza jest swego rodzaju szczęściem, darem. W obecności mistrza możemy przez ,,ułamek czasu”  sobaczyć samego siebie w innym, lepszym świetle.

Miałem w życiu szczęście poznać dwie osoby które uczciwie mogę nazwać Mistrzami. Nie nauczyłem się od nich żadnych technik ( lub już je zapomniałem ) ale przez samo obcowanie z nimi zobaczyłem… inny świat. Nie wiele mogli mnie nauczyć, przynajmniej w tamtych czasach. Zrobili coś znacznie trudniejszego, rozbudzili we mnie pragnienie.  Pragnienie poznania, zrozumienia samego siebie i otaczającego świata. Sam teraz mogę iść dalej, mistrz był mi potrzebny tylko na początku.

Niektórzy uważają, że do rozwoju duchowego nie potrzeba żadnego nauczyciela – może. Faktem jest, że żaden nauczyciel nie zrobi nic za nas, do niczego nas nie zmusi, niczego nas na siłę nie nauczy. 

Dla mnie osobiście mistrz powinien inspirować, zachęcać – uczeń musi szukać własnej drogi. Jak inaczej przerósł by mistrza? :-)

Jak znaleźć Nauczyciela? ;-)

Kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się Mistrz

Jak nie korzystać z pomoczy Mistrza? ;-)

Kiedy medrzec wskazuje ksiezyc ,głupcy patrzą na palec

 

Więc nauczyciel jest potrzebny do nauki medytacji…

- Tak?  A co z Buddą i wieloma innymi którzy nauczyciela nie mieli…

,

  1. #1 by ufix460 on 27/08/2011 - 20:52

    ja dopiero od wczoraj zaczołem sie interesować i praktykować medytacje własnie jestem po to do rzeczy moi mili ( zółtodziobem w takich rzeczach nie jestem 1 rok ćwiczyłem oobe technikom relaksyjną przed zaśnięciem juz przy pierwszej próbie doświadczyłem w tedy wibracji a moi koledzy po dłuzszym okresie np 3 4 tygodnie i tak samo w dziecinstwie pamiętam paraliże sene jak i jakiś czas do tej pory nie zliczonę świadome sny i np wiem ze niektorzy z was doświadczyli moze jednej rzeczy raz w życiu albo w ogóle nic ja mam przezwisko ufo ponieważ od 5 latka mnie interesowały rzeczy paranormalne moje hobby ale powracając do tematu w oobe ludzie na forach pisali wiele technik i zauważyłem ze jak się troszke zna siebie samego to sam wykminisz takie rzeczy obierzesz własną technikę lub zrobisz mix hehe ale jak wam napisałem o moich kolegach ze ich wyprzedziłem np z wibracjami tak jest z taką zdolnością jak medytacja tez dzisiaj czułem wibracje i wiem ze jestem blisko po 3 próbach więc wynika z tego ze nie każdy potrzebuje mistrza nie którzy mają takie zdolności nie którzy nie to proste jeśli nie wiesz co jest pięć jak bombardować swoją podświadomość no to potrzebujesz oczywiśćie chwilowo w medytacji jestem zielopny ale widze juz ze jest o wiele łatwiejsza od oobe pozdro

(nie będzie publikowany)