Prawdziwe przyczyny chorób – temat tabu
W dzisiejszym społeczeństwie dominuję pogląd, że człowiek nie jest odpowiedzialny za choroby jakie go spotykają. Oczywiście np. jeśli osoba otyła zachoruję na chorobę wieńcową – lekarz zdiagnozuję – ,,to przez nadwagę”. A co np. z rakiem u młodych, ,,zdrowych” osób? Odpowiedź lekarza – shit happens! Nie chciał bym oczerniać lekarzy czy wytykać im niekompetencję, medycyna (np. chirurgia ) bardzo się rozwinęła w ostatnich latach. Nie mniej ustalenie przyczyny choroby nie należy do ich kompetencji, musi to zrobić sam poszkodowany.
Choroba jest po to aby człowiekowi pomóc!
Powyższe stwierdzenie może wydawać się zupełnie nieracjonalne, jak tak nieprzyjemna sprawa jak choroba może pomóc komukolwiek!? ( no może tylko lekarzom i farmaceutom ) Jak nasz ból, cierpienie może nam w czymkolwiek pomóc? Tylko przeszkadza żyć – może lepiej wziąć tabletkę i jechać dalej…
…albo szukać odpowiedzi, odczytywać dawane nam znaki i właściwie kierować naszym życiem.
Jak wychowujemy dzieci? Co robimy jeśli widzimy, że nasze dziecko robi coś co mu zaszkodzi? Co robimy jeśli np. wkłada palce do kontaktu, nie chodzi do szkoły, bierze narkotyki, itd.. Karzemy je! Zadajemy ból – fizyczny, psychiczny – po co? Żeby wskazać kierunek i uchronić naszą pociechę przed większym cierpieniem. To samo robi KTOŚ dla nas dając nam choroby(cierpienia) – chce pomóc, wskazać kierunek. Rodzic dający klapsa cierpi więcej niż ,,ofiara”, a mimo to robi to dla dobra dziecka.
Choroba nie jest przypadkiem lecz efektem naszych działań!
W hinduizmie ( Buddyzmie ) funkcjonuje pojęcie Karmy. Niezależnie jaka podoba nam się religia czy system filozoficzny, pojęcie Karmy dobrze tłumaczy przyczynowo-skutkowy charakter naszego życia.
Karma:
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych. (źródło )
Podsumowując – każda dysfunkcja naszego organizmu wynika z naszych wcześniejszych ( teraźniejszych ) działań. Zmieniając się zmieniamy nasze ciało, nie zawsze od razu ale ciało zawsze ulegnie naszej… Karmie.
#1 by Pan Psychologia on 28/09/2010 - 18:32
Tutaj bym się tak nie rozpędzał – za raka u młodego i zdrowego człowieka odpowiada zapewne czynnik genetyczny. Nie powiesz mi, że np. cała rodzina, która odziedziczyła po sobie predyspozycje do guza złośliwego, zachorowała na niego, ponieważ coś zrobiła / czegoś nie zrobiła. Możemy próbować ekspresje naszych genów zmieniać dietą czy ćwiczeniami. Predyspozycja jednak zawsze zostaje predyspozycją.
#2 by Autor on 29/09/2010 - 07:27
,,wadliwy” czynnik genetyczny jest skutekiem a nie przyczyną. Dlaczego urodziłem się w tej rodzinie a nie innej? Przypadek? Rodzimy się w konkretnej rodzinie ponieważ ona zapewni nam to czego nam trzeba, to na co zasłużyliśmy. Czasem rodzina daje nam szczęście czasem upośledzenie ale nie jest to dziełem przypadku. Przemawia do mnie teoria, że sami sobie wybieramy rodzinę przed przyjściem na świat – taką jaka dla nas jest najodpowiedniejsza… Ale predyspozycję też można obejść, zarówno genetyczną jak i innego typu. Jak? Np. medytując :-)
#3 by Pan Psychologia on 30/09/2010 - 09:20
Czyli osoby chore na np. zespół Downa zasłużyły sobie na to? To może nawet nie leczyć potwornych bólów przy okazji raka żołądka, ponieważ pacjent na bank ma coś za uszami?
Nie, nie jest to dziełem przypadku, lecz błędnego kodowania DNA. Na medytację patrzę z bardziej naukowego punktu widzenia – bardzo dużo może nam dać, tak fizycznie, jak psychicznie, ale jednak szukanie źródeł przykrości w poprzednich życiach to szukanie sprawiedliwości tam gdzie jej nie ma ;) Tak mi się przynajmniej wydaje.
#4 by admin on 30/09/2010 - 11:54
Rozumiem chyba twoje podejście choć jest inne niż moje.
Uważam, że nie tylko choroby nie są przypadkiem ale również inne zdarzenia na które niby nie mamy wpływu. Zwalanie wszystkigo na medycynę niczego nie rozwiąże, ogólnie to nie jestem miłośnikiem medycyny ( tabletek, terapii itd ). Człowiek może regulować/naprawiać rzeczy które stworzył, czyli np. silnik – on wie jak działa. Nie może jednak za pomocą leków, hormonów itp regulować organizmu bo nie wie jak działa, nie on go wymyślił i zbudował. To tak jak podkęcać procesor śrubokrętem – nie tędy droga.
Jak się uczy medycyna – na błędach! To co dziś jest super za 5 lat może się okazać ( okaże się ) że ma jakieś skutki uboczne. Nie chce być królikiem doświadczalnym! Jeśli w jakiejś dziedzienie nauki coś dziś jest prawdziwe ja jutro nie to czy rzeczywiście jest to dziedzina nauki?
#5 by admin on 30/09/2010 - 12:04
apropos leczenia bólów żołądka przy okazji raka.
1) trzeba niedopuszać do choroby
2) trzeba walczyć z chorobą
3) jak sytuacja jest krytyczna można (skutecznie ! )ulżyć w bólach stosując naturalny ( i zakazany oczywiście ), bardzo skuteczny zielony środek. Ostatnio były nawet demonstracje żeby zwiększyć ilość tego środka jaką można mieć przy sobie :-)
#6 by Pan Psychologia on 30/09/2010 - 13:10
Racja, nie znamy wszystkich zmiennych, które wpływają biologicznie na nasz organizm. Medycyna nie przyznaje, że ma lek na wszystko – nie ma chemicznego lekarstwa, które nie powodowałoby niedobrych skutków ubocznych przy długim i częstym stosowaniu. Dlatego medycyna odnosi się też często i do naturalnych środków, np. przytoczona przez Ciebie zielonkawa substancja ;)
Nie zmienia to jednak sytuacji, że medycyna pokazuje co jest przyczyną, a co skutkiem np. danej ekspresji genów. Podaje przykłady, robi eksperymenty sprawdzające te zależności. Medytacja też w ten sposób została sprawdzona. Dlatego bardziej mnie przekonuje dowód empiryczny, niż szukanie powodów w nieokreślonym przeszłym życiu. Sceptyk ze mnie wychodzi :)
#7 by Pan Psychologia on 30/09/2010 - 13:54
O, przypomniał mi się dobry przykład – Deja vu. Kiedyś tłumaczone różnorako, dzisiaj odzierane z mistycyzmu: http://www.neurotyk.net/2009/10/deja-vu/
Nadal dokładnie nie wiemy co za tym stoi, ale wiemy, że nie inne wymiary czy inne życia ;)
#8 by Michal on 16/01/2012 - 00:21
W zyciu takich bredni nie czytalem. Karanie jako srodek wychowawczy jest prymitywnym sposobem na wychowanie. Takimi sposobami posloguje sie np suka w stosunku do swoich mlodych. Jezeli uwazaz drogi autorze ze Twoj bog kaze cie choroba za zle uczynki. To musze przyznac ze Twoja istota boska nalezy do tych z wyzszej polki